"Działał w najlepszej wierze". Prokuratura umorzyła śledztwo ws. byłego prezesa Sieci Łukasiewicz
Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu złożonym przez obecne kierownictwo Sieci Badawczej Łukasiewicz, które zarzucało mu przekroczenie uprawnień przy zawieraniu umów z dyrektorami instytutów.
Chodziło o umowy dla dyrektorów instytutów
Śledztwo rozpoczęło się w październiku 2024 r. na podstawie zawiadomienia złożonego przez prezesa Centrum Łukasiewicz Huberta Cichockiego. Przedmiotem postępowania było zawarcie pięciu umów oraz 30 aneksów do umów o zarządzanie instytutami Sieci Badawczej Łukasiewicz w okresie od marca 2023 r. do stycznia 2024 r.
Na przełomie sierpnia i września 2023 r. zmieniono umowy wszystkich dyrektorów instytutów i części ich zastępców. W niektórych przypadkach okres wypowiedzenia wydłużono do sześciu miesięcy. Wprowadzono również gwarancje odpraw oraz dodatkowe świadczenia. Ówczesne kierownictwo Centrum Łukasiewicz szacowało, że potencjalne skutki finansowe tych zapisów mogły wynieść od 8,4 do ponad 9 mln zł.
Prokuratura: Działał w interesie instytucji
Po przeanalizowaniu materiału dowodowego śledczy nie dopatrzyli się jednak znamion czynu zabronionego. – Były prezes, wprowadzając nowe wzory umów o zarządzanie instytutami Sieci, a następnie negocjując nowe warunki zatrudnienia z dyrektorami poszczególnych instytutów i ich zastępcami, dochował wysokiej staranności – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.
Jak podkreślono w komunikacie, Dybczyński działał "w najlepszej wierze", a jego celem było zabezpieczenie interesów Sieci Badawczej Łukasiewicz oraz utrzymanie doświadczonej kadry zarządzającej. "Prokurator nie dostrzegł niegospodarności w działaniu poprzedniego prezesa Centrum Łukasiewicz" – czytamy w komunikacie. Według prokuratury działania Dybczyńskiego miały służyć zwiększeniu konkurencyjności Sieci oraz ograniczeniu odpływu specjalistów do innych instytucji.
Dybczyński: To poczucie sprawiedliwości
Były prezes nie ukrywa satysfakcji z decyzji śledczych. – Decyzję przyjmuję z poczuciem sprawiedliwości. Prokuratura nie tylko umorzyła śledztwo, ale wprost stwierdziła, że działałem z najwyższą starannością i w interesie Łukasiewicza – powiedział. Jak dodał, cała sprawa pokazuje, jak niebezpieczne może być wykorzystywanie instytucji publicznych do politycznych sporów.
– Mam nadzieję, że ta sprawa będzie przestrogą, iż wykorzystywanie instytucji państwa do celów politycznych niszczy ludzi, szkodzi państwu i zniechęca kompetentnych specjalistów do pracy dla tego państwa – stwierdził.
Konflikt z ministrem Wieczorkiem
Dybczyński objął funkcję prezesa Sieci Badawczej Łukasiewicz w lutym 2023 r. z nominacji ministra Przemysława Czarnka. Po zmianie rządu jego kadencja została jednak zakończona już po roku. Były prezes utrzymuje, że podczas rozmów z ówczesnym nowym ministrem nauki Dariuszem Wieczorkiem usłyszał, iż mimo pozytywnej oceny swojej pracy ma ustąpić miejsca osobom związanym z nową ekipą rządzącą.
W rozmowie z Wirtualną Polską jesienią 2024 r. stwierdził, że podczas spotkania dotyczącego warunków jego odejścia minister próbował nakłonić go do rezygnacji z przysługującej odprawy i skrócenia okresu wypowiedzenia. Według relacji Dybczyńskiego po odmowie miał usłyszeć słowa: "Jeśli pan nie podpisze, to zniszczę pana wizerunek w mediach tak, że nigdzie pan już nie znajdzie pracy".
Postanowienie o umorzeniu śledztwa nie jest jeszcze prawomocne. Centrum Łukasiewicz może złożyć zażalenie do sądu.